image1 image2 image3

Odcinek 23

 

Tej akcji nie można było spieprzyć, dlatego do śledzenia Gruszkina wyznaczono aż dziesięć zespołów, wszystko po to, aby nie zauważył ogona. Tajniacy w nieoznakowanych wozach jechali za nim góra kilka ulic, potem następowała zmiana. Dzięki temu Gruszki nie zorientował się, że jest śledzony, za to funkcjonariusze ustalili, w którym hotelu mieszka.

*

Sokół odczekał pół godziny od odejścia Rosjanina, dopiero wtedy wysłał Lenę Hałas na zwiedzanie muzeów. Sam ruszył w kierunku Uniwersytetu Humboldta, na jego wysokości skręcił w lewo. Zatrzymał się na placu przed Alte Bibliothek, Starą Biblioteką, gdzie w 1933 roku hitlerowcy spalili 25 tysięcy książek autorów, których nazywali „niewygodnymi”.

Sara Bednarz już na niego czekała.

*

Kiedy Gruszkin postanowił coś zrobić, nie znał ograniczeń. Nie wahał się więc ani chwili, z budki telefonicznej zadzwonił do biura prasowego komendy miejskiej policji, podając się za dziennikarza i spytał o akcję w Mokrym Dworze. Wśród mnóstwa informacji była ta, na której zależało mu najbardziej: wspólnicy Andrzeja Sokoła zostali zatrzymani na 48 godzin, w ciągu tego czasu prokuratura zamierzała wystąpić do sądu o wydanie nakazu tymczasowego aresztowania na 3 miesiące.

Tak więc wszystko wskazywało na to, że zwornik zwieńczający błyskotliwy w swej przebiegłości plan Gruszkina właśnie runął, grzebiąc ów plan bezpowrotnie.

Zaklął siarczyście, nie byłby jednak sobą, gdyby się natychmiast nie opanował. Przyszło mu to tym łatwiej, że miał przygotowany wariant rezerwowy.

*

- Pół godziny temu ktoś dzwonił z budki do biura prasowego - Sara Bednarz relacjonowała Sokołowi bieg wydarzeń.

- Gruszkin?

- Tak - potwierdziła. - W tym samym czasie w tym samym miejscu znajdowała się jego komórka. To musiał być on.

- Rosjanin nie kłamał.

- Nie - oblizała bezwiednie wargi. - Teraz, skoro Gruszkin już wie, że nie dostanie Patrycji, skupi się na ostatnim ogniwie.

- Też tak myślę - rzucił spojrzeniem na pomnik Fryderyka II Wielkiego, stojący pośrodku alei Unter den Linden, Pod Lipami. - Musimy zagrać va banque.

- Zaryzykujesz? - spojrzała na niego, przypomniała sobie własne słowa wypowiedziane w rozmowie z Wojtasem: „Coś w jego oczach nie daje mi spokoju”. Wtedy zastanawiała się, czy faktycznie go podejrzewa, czy też wie, że jest niewinny. Dopiero teraz zrozumiała, że facet bardzo jej się podoba.

- Mam inne wyjście? - spytał retorycznie.

- Masz - skwitowała. - Możemy go zgarnąć za poczwórne morderstwo.

- Tak? - rzekł przeciągle. - Już raz poszedł siedzieć i wyszedł. Kto mi zagwarantuje, że tym razem scenariusz się nie powtórzy?

Milczała.

- Właśnie - mówił dalej. - Dlatego mamy tylko jedno wyjście.

- Wojtas naciska na szybkie zakończenie sprawy.

- Powiedz mu, że mi też na tym zależy - oznajmił. - Facet w końcu uwierzył w moją niewinność?

- Chyba jeszcze nie...

- To spytaj go, jaki miałbym mieć motyw? Mordować swoje byłe? Kiedyś z nimi chodziłem i tyle, było, minęło. Teraz mam inną dziewczynę, oświadczyłem się...

Sara Bednarz niezauważalnie drgnęła.

- Pójście do „Super Faktu” nie było dobrym rozwiązaniem - zmieniła nagle temat.

- Dlaczego? - zmarszczył brwi. - Czy prawdziwy morderca by się tak wystawił?

- Normalny morderca nie, ale już psychopata tak - uśmiechnęła się złowrogo. - A czy ktoś normalny mógłby zabić cztery swoje byłe dziewczyny? Wojtas cały czas jest przekonany, że o ile nie byłeś sprawcą, to przynajmniej maczałeś w tym palce.

- Palant - burknął.

- Jaki masz plan?

- Prosty - zaczął mówić.

Sara Bednarz przybliżyła się, by nie uronić ani słowa. Gdy wspomniał o tym, że będzie potrzebował broni, zbliżyła się jeszcze mocniej. Poczuł piżmowy zapach mieszający się z delikatną wonią perfum, rozszerzył nozdrza, co skrzętnie zarejestrowała wzrokiem. Wtem spojrzała mu głęboko w oczy, czując rosnące podniecenie, gwałtownym ruchem chwyciła go za szyję i przysunęła swoje usta do jego.

- Co to było? - spytał po chwili całowania.

- Nie podobało ci się? - przygryzła wargę.

- Tego nie powiedziałem - wciągnął głęboko powietrze. - Tylko że to chyba nie jest standardowa policyjna procedura: całować podejrzanego?

- Nie jesteś już moim podejrzanym - szepnęła. - Wydawało mi się, że ktoś nas śledzi, musiałam zareagować...

- Ktoś nas śledzi, tak? - rzucił z przekąsem.

- O, znowu ktoś idzie - wskazała palcem w bliżej nieokreślonym kierunku, ponownie zbliżając usta. Tym razem nie miał już oporów, by w pełni odwzajemnić pocałunek...

*

Całowali się namiętnie przez kilka minut, przerwali dopiero, gdy pojawiła się Lena Hałas.

- Chyba musisz mi o czymś opowiedzieć - dała Sokołowi kuksańca w ramię.

- Ja? - spytał. - To chyba ty powinnaś mi się z czegoś wyspowiadać - spojrzał na nią z wyrzutem.

 

Ostatni, 24. odcinek "Zemsty absolutnej", już jest opublikowany!

Uwaga konkurs!!!

Dla tych Czytelników, którzy do 15 czerwca w "Księdze gości" podzielą się swoją opinią na temat "Zemsty absolutnej", wydawnictwo Manufaktura tekstów przygotowało niespodziankę. Spośród wszystkich uczestników konkursu wylosujemy szczęśliwca, który otrzyma zestaw książek Krzysztofa Koziołka (Drogę bez powrotu, Świętą tajemnicę i Miecz zdrady"). Serdecznie zapraszamy :)