image1 image2 image3

Odcinek 3

 

- Zastanawiałem się, czy nie złożyć skargi na pana kolegów z wieczornego patrolu i poprzednika na zmianie, ale po nocce w waszym apartamencie zrezygnowałem z tego pomysłu - Sokół złożył zamaszysty podpis, cyrograf oznaczający zrzeczenie się jakichkolwiek roszczeń w razie ukrytych uszkodzeń fantów pozostawionych na noc w depozycie.

- I słusznie - odrzekł dyżurny pospiesznie. - Z policją jeszcze nikt nie wygrał. I mówię to bez cienia złośliwości.

- Słyszę to w głosie - rzucił sarkastycznie.

- Przepraszam, ale muszę zadzwonić do prokuratora - sprawnym ruchem zabrał długopis. - Pan jest już wolny. Wesołych świąt.

- Jak już pan się dodzwoni do tego prokuratora i powiadomi go o topielcu, to proszę mu powiedzieć, że z pańskiego komisariatu właśnie wyszedł świadek, który widział tę kobietę skaczącą do wody z Mostu Piaskowego - wstrzymał głos dla wzmocnienia efektu. - Nawet zgłosił to wczoraj policjantom, ale ci, zamiast go słuchać, przymknęli w wigilijną noc na dołku.

Jedyną reakcją, na jaką było stać dyżurnego, było rozdziawienie ust. Normalnie, karpik.

- I proszę mu jeszcze powiedzieć, że ten świadek za moment trzaśnie drzwiami, zamówi taksówkę i pojedzie prosto do redakcji „Super Faktu”, gdzie przy kawie opowie o wszystkim zaprzyjaźnionemu dziennikarzowi. Wesołych świąt.

Gdy dyżurny sięgał po słuchawkę telefonu, gębę wciąż miał otwartą na oścież.

*

- Dzień dobry, panie prokuratorze. Jak tam, Święty Mikołaj się spisał? - nadkomisarz Sara Bednarz podała rękę mężczyźnie w średnim wieku ubranemu w drogi garnitur i pachnącemu markowymi perfumami. Jedynie jednodniowy zarost nie pasował do wyglądu prokuratora Grzegorza Wojtasa, który zwykle prezentował się jakby dopiero co zszedł z wybiegu.

- W dupę jeża z takim Mikołajem - Wojtas mimowolnie wzdrygnął się na widok kobiecych zwłok. - Ona to dopiero dostała prezent. Przyczyna zgonu?

- Na razie wszystko wskazuje na utonięcie - niski, korpulentny mężczyzna w białym, źle zapiętym kitlu pospieszył z odpowiedzią. - Ale ostateczną opinię wydam dopiero po sekcji zwłok - zastrzegł niemal natychmiast.

- Jasne, jasne - rzucił Wojtas. - Udział osób trzecich?

- Na razie nic na to nie wskazuje - odparł medyk.

- I oby tak dalej - Wojtas machnął lekceważąco ręką. Wszystko przemawiało za tym, że ma do czynienia z kolejną, standardową sprawą. Owszem, nietypowe było miejsce i czas, jakie wybrała sobie samobójczyni na zakończenie ziemskiej podróży, ale tak naprawdę, to czy były ku takiemu krokowi odpowiednie warunki?

- Zamyślił się pan, panie prokuratorze - Sara Bednarz na powrót włączyła się do rozmowy. We Wrocławiu pracowała dopiero od kilku miesięcy, odkąd została przeniesiona z komendy w Jeleniej Górze. Teoretycznie był to awans i nagroda za udział w akcji o kryptonimie „Gniew Boży”, ale od jakiegoś czasu miała zupełnie odmienne wrażenie. Jak do tej pory, trafiały się jej same nudne śledztwa, to było pierwszym, w którym mogłaby się wykazać. Ale tak po prawdzie, to dostała ją tylko z tego względu, że jako nowej, przypadł jej w udziale świąteczny dyżur. Zresztą, sprawa mogłaby być rozwojowa, gdyby nie fakt, że zanosiło się na jej zamknięcie równie szybkie, co otwarcie. - Wygląda, że za długo się przy tym nie napracujemy?

*

Sokół, wkurwiony do granic możliwości, pojechał taksówką prosto do kumpla z „Super Faktu”, streścił całą historię, zastrzegając przy tym swoje dane do wiadomości redakcji. Liczył, że poniedziałkowe wydanie napsuje krwi zarówno miejscowemu komendantowi, jak i samym funkcjonariuszom z patrolu, no i dyżurnemu.

Nie spodziewał się jednak, że przy okazji sam ukręci na siebie spory bicz.

*

- To zależy, co wykaże sekcja zwłok - odparł Wojtas dyplomatycznie. Nos podpowiadał mu, że śledztwo będzie krótkie, jednak wolał się asekurować. To był jego sposób na poruszanie się w gąszczu biurokracji wymiaru sprawiedliwości, dodajmy, sposób do tej pory sprawdzający się w 100 procentach. - Miała przy sobie dokumenty?

- Ewelina Borkowska z Lwówka Śląskiego - dłonią w lateksowej rękawiczce podsunęła mu pod nos dowód osobisty i legitymację studencką. - 24 lata, niezamężna. Studiuje... Studiowała na Uniwersytecie Wrocławskim pedagogikę opiekuńczą. Mieszkała w wynajętym lokalu na Kozanowie.

- Sprawdzicie adres? - upewnił się.

- Zaraz tam jedziemy.

*

Gdy tylko Sokół wyszedł z redakcji „Super Faktu”, zamówił taksówkę z Placu Solnego na Jaracza. Włączył też komórkę, od razu przyszło kilkadziesiąt wiadomości tekstowych i informacji o nieodebranych połączeniach. Połowa od Patrycji, reszty nawet nie sprawdzał, przypuszczał, że to świąteczne życzenia.

Wtem jeden wpis przykuł jego uwagę. Kto w Wigilię wysłał mu mejla? Z ciekawości otworzył wiadomość i zaklął w myślach. Tekst był krótki i nad wyraz wymowny: „TEGO Ci nie wybaczę”. Zmarszczył brwi, ale dopiero naprawdę mocno się zdziwił, gdy spostrzegł dane nadawcy: była nim jego eksdziewczyna, z którą zerwał dobrych 10 lat wcześniej. Czego chciała po tak długim czasie? Czego w ogóle mogła chcieć, skoro od dnia rozstania nie utrzymywali ze sobą kontaktu?

- Pewnie wysłała mi tego mejla przypadkiem - westchnął.

 

Ciąg dalszy nastąpi...

Czwarty odcinek "Zemsty absolutnej" już za tydzień, 15 stycznia 2011!

Informacje o premierze kolejnych części powieści znajdziesz na Naszej Klasie (na koncie oficjalnym "Zemsty absolutnej").

Chcesz skomentować powieść? Wpisz się w "Księdze gości".