image1 image2 image3

Odcinek 8

 

- Tylko nie tym tonem - Sara Bednarz wyprostowała się gwałtownie, zupełnie jakby poraził ją prąd. Zwykle takie zachowanie podejrzanego byłoby najszybszym sposobem na doprowadzenie jej do granicy wytrzymałości, tym razem jednak przyjęła to nadzwyczaj spokojnie, aż sama zdziwiła się opanowaniem. Spojrzała Sokołowi w oczy, próbując w nich wyczytać, o czym teraz myśli, ale oczywiście było to niemożliwe. Zapatrzyła się w zieloną głębię i znów przyłapała na tym, że widzi w nim mężczyznę, zamiast podejrzanego. - Taki wybuch agresji możemy wziąć za objaw nerwowości - zrobiła pauzę. - Ma pan powód, aby się denerwować? - miała na uwadze trupa Eweliny Borkowskiej, jednak tej myśli na głos nie wypowiedziała.

- Co najmniej jeden - burknął. - Jest pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia, właśnie powinienem jeść uroczysty obiad z narzeczoną i przyjaciółmi, podczas gdy siedzę na tym twardym krześle, nie wiedząc nawet z jakiego powodu. Jakby tego było mało, ostatnią noc, zauważmy: wigilijną, spędziłem na policyjnym dołku, bo jakimś dwóm idiotom zachciało się wyciąć numer cywilowi - wstrzymał głos. - Mam nadzieję, że po poniedziałkowym wydaniu „Super Faktu” komendantowi podskoczy ciśnienie, a ci dwaj z patrolu dostaną sraczki.

Przełknęła nerwowo ślinę, coraz mniej rozumiejąc z tego, co się wokół niej dzieje. Facet wyraźnie nie wyglądał na psychola, co więcej, sprawiał wrażenie takiego, który nie ma nic do ukrycia. Bo jaki morderca sam pchałby się na strony największego brukowca w Polsce? - Chwileczkę, droga pani - upomniała się w myślach. - On może toczyć z tobą swoją chorą gierkę, bądź ostrożna!

- Mogę na chwilę? - Wojtas wziął policjantkę pod ramię, wyszli na zewnątrz. - Jeśli rzeczywiście polazł do „Super Faktu”, możemy mieć przesrane - nie owijał w bawełnę. - Trafi się jakiś upierdliwy papuga, zacznie się całe to gadanie o nękaniu...

- Kiedy go zabierałam z Jaracza, kazał narzeczonej dzwonić do adwokata - wolała nie ukrywać tego faktu.

- Pozwie nas?

- Nie afiszował się ze swoimi planami - ucięła. - Pozwie nas, czy nie, zanim zjawi się jakaś menda z palestry, możemy go wziąć na spytki.

- Nie marnujmy czasu - zawyrokował.

*

Kiedy wrócili do pokoju przesłuchań, Sokół ostentacyjnie dłubał za paznokciami.

- Narada była udana? - spytał, nawet nie próbując ukryć sarkastycznego tonu. - Długo tu jeszcze będziecie mnie trzymać? Ostrzegam, że każda kolejna minuta zwiększa sumę odszkodowania, o jaką zamierzam wystąpić.

- Mam to głęboko w dupie - skwitowała spokojnie, siadając na krześle, Wojtas stał obok.

- Tylko wrodzona grzeczność nie pozwala mi tego skomentować - twarz Sokoła rozjaśnił uśmiech, ale nie było w nim ani krzty szczerości.

- Może przestaniemy się przekomarzać i pomożemy sobie wzajemnie? - zaproponowała nagle.

- W czym pani może pomóc mi?

- Odpowie pan na kilka pytań i puścimy pana wolno - skłamała gładko.

Nic nie odpowiedział.

- To jak? - spytała po kilku minutach milczenia.

- Zastanawiam się - odparł, wpatrując się w sufit. - Najpierw przepraszam.

- Słucham? - zmarszczyła brwi.

- Najpierw przeprosi mnie pani za to nocne zatrzymanie.

- Pan chyba kpi? - Wojtas uznał za stosowne włączyć się do dyskusji.

- A wyglądam? - Sokół odciął się błyskawicznie.

- W imieniu moich kolegów przepraszam pana za ich zachowanie - rzekła po namyśle.

- Mam głęboko w dupie pani przeprosiny - rzucił Sokół. - Ale niech pani pyta - dodał, widząc wzbierający gniew w policjantce.

- Zna ją pan? - na blacie położyła legitymację studencką.

- Oczywiście - Sokół podniósł wzrok znad zdjęcia. - To Ewelina Borkowska, moja była dziewczyna.

Choć Sara Bednarz starała się ukryć zaskoczenie, to nie była w stanie zrobić tego na tyle dobrze, by Sokół niczego nie zauważył.

- To pańska eks? - pytała dalej.

- Tak właśnie przed chwilą powiedziałem.

- I nic więcej proszę nie mówić - drzwi otworzyły się z hukiem, stanął w nich mężczyzna średniego wzrostu ubrany w źle skrojony garnitur. - Mecenas Krzysztof Kołodziejski, jestem obrońcą pana Sokoła.

Sokół wstał z uśmiechem wymalowanym od ucha do ucha, ruszył w stronę drzwi.

- To ona skoczyła z Mostu Piaskowego - Sara Bednarz wypowiedziała to donośnym głosem.

Sokół się odwrócił, spojrzał na nią pytająco.

- To ją pan widział, gdy skoczyła - powtórzyła już ciszej. - A może powinnam powiedzieć: kiedy pan ją zepchnął do wody, a potem odegrał scenę przed policjantami z patrolu?

Sokół milczał.

- Nie przypuszczał pan, że w wigilijny wieczór natknie się na radiowóz? Pewnie mało brakowało, a chłopaki pokrzyżowałyby  ten misternie przygotowany plan? - mówiła dalej. - Ale pan ma nerwy ze stali. Kiedy koledzy pojawili się na moście, szybciutko wymyślił pan bajeczkę o tym, jakoby jechał Grodzką i zobaczył samobójcę. Mam rację?

 

Ciąg dalszy nastąpi...

Dziewiąty odcinek "Zemsty absolutnej" już za tydzień, 19 lutego 2011!

Informacje o premierze kolejnych części powieści znajdziesz na Naszej Klasie (na koncie oficjalnym "Zemsty absolutnej").

Chcesz skomentować powieść? Wpisz się w "Księdze gości".