image1 image2 image3

Odcinek 20

 

Ewelina Borkowska, Anna Maria Mielecka, Marta Filas i Ada Stefanek. Co je wszystko łączyło? - Kiedyś były mi bliskie - umysł Sokoła wyrabiał nadgodziny. Nie dość, że zostały zamordowane, to jeszcze w taki sposób, że dowody - prawdziwe czy sfabrykowane - ewidentnie wskazywały na niego.

I nagle się okazuje, że dwa miesiące temu na wolność wyszedł Gruszkin, człowiek, któremu Sokół złamał świetnie zapowiadającą się karierę przestępcy i którego wyprawił za kratki. Że nie zrobił tego specjalnie, tylko w obronie własnej? Dla tak bezwzględnego typa nie mogło to mieć najmniejszego znaczenia.

I nie miało, bo to Gruszkin był mordercą, który odebrał życie czterem niewinnym kobietom tylko dlatego, żeby zemścić się na dawnym wrogu i posłać go - niewinnego - do więzienia. Sokół był tego pewien.

Wtem poczuł przeszywający dreszcz, który przeszedł od samego czubka głowy do pięt. Zamordowanie byłych dziewczyn, i to na jego konto, nie oznaczało wypełnienia wendetty! O nie, Sokół zdążył poznać sposób działania Gruszkina na tyle, że wiedział, iż ten na tym nie poprzestanie i że ostateczny cios dopiero padnie.

Tym ciosem mogło być tylko jedno: zamordowanie Patrycji w taki sposób, żeby i w tym przypadku wina spadła na narzeczonego. Naciągane? Policja nie takie rzeczy łykała...

Rozszerzył nozdrza, biorąc głęboki wdech, przytrzymał powietrze przez kilka sekund, po czym wypuścił je z sykiem.

Spojrzał na deskę, pomidor został posiekany w miniaturową kosteczkę, tak drobną, że została z niego praktycznie miazga.

*

Oczywiście, jak można było łatwo przewidzieć, na wieść o ostrzeżeniu Patrycja zareagowała parsknięciem, po którym nastąpił wybuch nieprzyjemnego śmiechu.

- Jeśli chcesz odciągnąć moją uwagę od faktu, że zostawiłeś mnie chorą, bez pomocy, na pastwę losu, aby zabawiać się z jakąś gówniarą, to wymyśl coś lepszego. Znacznie lepszego, bo ta bajeczka nie trzyma się kupy - oświadczyła prosto z mostu.

Tłumaczył, prosił, w końcu groził, próbując wyjaśnić, że jeżeli zignoruje ostrzeżenie, może jej grozić śmiertelne niebezpieczeństwo i to dosłownie, nie w przenośni.

- Bohater od pięciu boleści - pastwiła się dalej. - Niedługo zaczniesz się bać własnego cienia - prychnęła lekceważąco.

Nie mogąc przekonać narzeczonej, Sokół porozmawiał z przyjaciółmi, błagając ich, aby zabrali ją do znajomych, rodziny, gdziekolwiek, byleby Gruszkin nie mógł jej tam wytropić.

Kiedy udało mu się ich przekonać - a było to zadanie o dwa nieba łatwiejsze niż w przypadku Patrycji - wybrał numer do Kleemanna, prosząc o zorganizowanie spotkania z Sarą Bednarz.

Minutę po tym jak skończył rozmawiać, komórka zadzwoniła.

*

Gruszkin zapiął ciemny płaszcz na ostatni guzik, czując ogarniające go zimno. Włączenie silnika, aby ogrzać wnętrze samochodu nie wchodziło w grę, w ten sposób mógłby bowiem zwrócić na siebie uwagę, a zwracanie na siebie uwagi było ostatnią rzeczą, jakiej w tej chwili potrzebował.

Zerknął na fosforyzującą tarczę zegarka: była 21.33. Ziewnął szeroko, przez ułamek sekundy przyszło mu na myśl, aby włączyć radio, ale zrezygnował, nie chcąc niepotrzebnie się rozpraszać. Tego, że bez ludzkich głosów w tle zaśnie, nie obawiał się, był wyśmienicie wyszkolony, a czekanie na zwierzynę należało do jego ulubionych zajęć, tym bardziej, że uwielbiał uczucie satysfakcji, które rozlewało się po całym ciele, kiedy godziny siedzenia, stania lub leżenia w jednym miejscu i pozycji zostawało nagrodzone.

Nie inaczej było tym razem.

Drzwi do klatki schodowej kamienicy przy Jaracza otworzyły się szeroko, najpierw pojawiła się w nich postać mężczyzny, potem dwóch kobiet, wszyscy doskonale oświetleni stojącą nieopodal latarnią. Gruszkin widział Patrycję pierwszy raz w życiu, ale poznał ją od razu, była uderzająco podobna do siostry, dziewczyny, którą zlikwidował w tamtym mieszkaniu w Nowej Soli.

Nowa Sól... - To wtedy wszystko się zaczęło - Gruszkin zaklął pod nosem. - Wkrótce skończę to, czego nie wówczas nie udało mi się skończyć - zacisnął dłonie na kierownicy tak mocno, aż pobielały mu kostki.

*

Chociaż w rozmowie z Sokołem Patrycja wyśmiała jego obawy, to w głębi duszy była przestraszona. Wspomnienia z dramatu, jaki rozegrał się w mieszkaniu przy ulicy Szkolnej przyszły nagle, silne jak nigdy do tej pory. Nagle przed oczami stanęła jej Magda, roześmiana jak zawsze, pogodna, mająca tyle planów. Planów przerwanych jednym ruchem ręki przez bezwzględnego mordercę.

Patrycja mimowolnie rozejrzała się wokół siebie, ale na ulicy nie było nikogo widać. Jednak wsiadając do auta nie mogła się pozbyć wrażenia, że ktoś ją obserwuje.

*

Gruszkin schylił się instynktownie, chociaż ułamek sekundy później sam siebie strofował w myślach: z takiej odległości nie mogli go zobaczyć.

Kiedy auto ruszyło spod klatki, Gruszkin włączył silnik.

*

Znowu numer nieznany. Sokół strasznie nie lubił odbierać takich połączeń, bo kto to wiedział, czy nie dzwoni jakiś świr? Jednak pomny prośby złożonej Kleemannowi przyjął, że po drugiej stronie słuchawki usłyszy albo jego, albo policjantkę.

Mylił się ogromnie.

 

Ciąg dalszy nastąpi...

Dwudziesty pierwszy odcinek "Zemsty absolutnej" już za tydzień, 14 maja 2011!

Informacje o premierze kolejnych części powieści znajdziesz na Naszej Klasie (na koncie oficjalnym "Zemsty absolutnej").

Chcesz skomentować powieść? Wpisz się w "Księdze gości".