image1 image2 image3

Odcinek 17

 

- To ja powinienem się zastanowić, z kim chcę tworzyć związek? - Sokół nie wytrzymał. - Tak tylko przypomnę tym, którzy mają krótką pamięć: to ty nie chcesz ustalić daty ślubu, ja się już dawno określiłem.

- Bo nie jestem jeszcze na to gotowa - Patrycja złożyła usta w ciup. - Rozmawiasz ze mną, czy gapisz się w telewizor? - pokazała palcem na mały odbiornik stojący przy lodówce.

- Polsat będzie chyba pokazywał „Dzień niepodległości” aż skończą się wszystkie płyty CD na świecie - westchnął, całkowicie zmieniając temat. „Dzień niepodległości” jako thriller podobał mu się za pierwszym razem, po kolejnych zaklasyfikował film jako komedię. - Nawet okulary Jeffa Goldbluma grają lepiej niż Bill Pullman.

- Rozmawiasz ze mną, czy z nimi? - warknęła.

- Z nikim - uciął, chwytając za kurtkę.

Wyszedł z domu, trzaskając drzwiami. Zostawiał co prawda zazdrosną narzeczoną razem z dziwną autostopowiczką, ale w tym momencie było mu wszystko jedno.

Doszedł do Nowowiejskiej, wszedł do parku, usiadł na pierwszej wolnej ławeczce. Zaczął błądzić myślami i po chwili zaskoczył sam siebie, bo nie było w nich miejsca ani dla Patrycji, ani dla seksownej nastolatki, pojawiła się za to postać Sary Bednarz. Zwrócił na nią uwagę od pierwszej chwili, gdy ją ujrzał. Dobrze pamiętał pierwszy impuls: „Gdybym nie był z Patrycją...”. Nie dość, że była piękna i intrygująca, to jeszcze miała w sobie to „coś”, co sprawiało, że Sokołowi miękły nogi.

Myślał coraz mocniej o policjantce, dziwiąc się samemu siebie.

*

Po godzinie zdecydował się wrócić. Kiedy wszedł do mieszkania, od razu dostrzegł, że podczas jego nieobecności coś się stało. Patrycja siedziała na tapczanie z grymasem bólu wymalowanym na twarzy, obok kucała Lena Hałas, trzymając dłońmi nogę narzeczonej na wysokości kostki.

- Panie już się polubiły? - spytał z głupia frant. - Co się stało? - rzekł od razu, czując niestosowność poprzedniej uwagi.

- Skręciła nogę w łazience - relacjonowała Lena Hałas. - Próbuję nie dopuścić do powstania krwiaka, ale i tak co najmniej kilka dni będzie miała z głowy.

- Jak to się stało? - pytał dalej Sokół.

- Poślizgnęłam się na mokrej podłodze - szepnęła Patrycja przez zaciśnięte zęby.

- A tyle razy ci mówiłem, żeby wycierać po sobie wodę - Sokół był zły. - Mopem. To taka frędzlowata szmatka na kiju.

- Twoje rady są teraz kompletnie zbędne - Lena Hałas spojrzała na niego przeciągle. Babska solidarność wzięła tym razem górę.

- Jedna warta drugiej - skomentował, zachodząc w głowę, jak to możliwe, że setki ludzi łamało ręce i nogi na śliskim lodzie - wrocławskie chodniki od kilku dni były kiepsko odśnieżane - przewracając się w drodze do pracy, szkoły czy na uczelnię i tylko Patrycja, ona jedna, poślizgnęła się na mokrej podłodze w łazience. Niesamowite.

- Jedziemy na pogotowie - zawyrokował.

- Nie trzeba - Patrycja próbowała oponować. - Założę bandaż i będzie dobrze.

- Już to widzę - skonstatował, patrząc na opuchniętą kostkę. - Bez dyskusji.

*

Sokół podjechał warszawą pod samą klatkę schodową, czekał w aucie, aż Patrycja się ubierze, Lena Hałas miała zostać do powrotu przyjaciół. Nagle zadzwonił telefon, spojrzał na wyświetlacz, zmarszczył brwi.

- Cześć - głos po drugiej stronie słuchawki należał do znajomego policjanta z Centralnego Biura Śledczego.

- Coś się stało? - spytał, pełen niepokoju. Ile razy kumpel do niego dzwonił, tyle razy miał złe wieści.

- Gruszkin wyszedł.

- Co?! - poczuł jak oblewa go zimny pot.

- Gruszkin jest na wolności.

- Jakim cudem? - Sokół nie dowierzał. To nie mogło być prawdą! To się nie miało prawa dziać!!! - Przecież dostał dożywocie!

- Nie wiesz tego ode mnie - w głosie dało się wyczuć wahanie.

- Mów.

- Wymiana szpiegów. Rosjanie wypuścili za niego naszego agenta. To oznacza, że Gruszkin wciąż jest dla kogoś od nich kimś ważnym.

- Kurwa jego pierdolona mać! - zaklął siarczyście, wcześniej się rozłączając. - Jakbym miał mało problemów na głowie. Nie dość, że jakiś popieprzony psychol morduje moje byłe, to jeszcze teraz będę się oglądał za facetem, którego jedynym celem w życiu jest odstrzelenie mojego tyłka. Zajebiście.

- Co jest zajebiste? - w drzwiach pojawiła się Lena Hałas, pomogła Patrycji zająć miejsce na tylnym siedzeniu.

- Nic - uciął krótko. - Możemy jechać? - postanowił nie mówić Patrycji o Gruszkinie, przynajmniej jeszcze nie w tej chwili.

- Możemy - jęknęła Patrycja, uraziwszy nogę.

- Poczekaj - krzyknęła Lena Hałas. - Trafisz sam do szpitala?

- Faktycznie - przyznał jej rację. - Nie znam miasta, poprowadzisz nas.

- Zaraz wracam, tylko zamknę mieszkanie.

Wtem ponownie zadzwoniła komórka Sokoła, tym razem numer był zastrzeżony. Zastanawiał się, czy przyjąć połączenie, ale że rozmówca był mocno natarczywy, więc odebrał, pokazując jednocześnie Lenie Hałas, aby zapięła pas.

- Marta Filas - to był głuchy głos Kleemanna. - Nie żyje.

 

Ciąg dalszy nastąpi...

Osiemnasty odcinek "Zemsty absolutnej" już za tydzień, 23 kwietnia 2011!

Informacje o premierze kolejnych części powieści znajdziesz na Naszej Klasie (na koncie oficjalnym "Zemsty absolutnej").

Chcesz skomentować powieść? Wpisz się w "Księdze gości".