image1 image2 image3

Odcinek 21

 

- Słucham? - spytał Sokół.

- Nie znamy się - głos był zupełnie obcy, gdzieś w tle można było wyczuć ślad śpiewnego akcentu.

- Kim pan jest? - nie udało się ukryć zaskoczenia.

- Przyjacielem - uspokoił.

- Znam swoich przyjaciół - odparł nerwowo. - Pan na pewno nim nie jest.

- To, że mnie pan nie zna, nie znaczy, że nie jestem pańskim przyjacielem. Przynajmniej w takim sensie, że panu sprzyjam. Dla swoich korzyści, nie pańskich.

- A, taka opcja - Sokół był już spokojniejszy. - Czego pan ode mnie chce?

- Ja mogę pomóc panu, a pan może pomóc mi.

- Niby jak?

- Unieszkodliwiając Gruszkina raz na zawsze.

Sokół myślał intensywnie, zastanawiając się, czy to czasem nie jest podstęp.

- To jak? - mężczyzna przerwał milczenie po dłuższej chwili.

- Potrzebuję więcej informacji - podjął decyzję, musiał zaryzykować, sprawy zaszły już za daleko.

- Oczywiście - po głosie było słychać, że rozmówca się uśmiechnął. - Jutro o 10.00 w Berlinie...

- W Berlinie?!

- Powiedzmy, że przyjazd do Polski byłby dla mnie mocno kłopotliwy...

- Rozumiem - nic nie rozumiał, ale nie widział potrzeby, aby afiszować się ze swoją niewiedzą.

- Restauracja w wieży telewizyjnej. Wie pan, gdzie to jest?

- Wiem - Sokół przypomniał sobie widok 368-metrowej wieży, symbolu nowoczesnego Berlina, który mieszkańcy pieszczotliwie nazywali wykałaczką. - Ale nie uśmiecha mi się stać godzinę lub dwie w kolejce.

- Wejdziemy specjalnym wejściem - wyjaśnił. Sokół zanotował w myślach cenną informację: facet musiał być kimś ważnym, skoro miał takie znajomości.

- Ale droga ucieczki jest mocno ograniczona - skłamał gładko, nie chcąc tłumaczyć się z lęku wysokości, który niewątpliwie by go sparaliżował, gdy tak potrzebna była trzeźwa ocena sytuacji. - Dlatego mam inną propozycję. Wyspa Muzeów, konkretnie sala Muzeum Egipskiego znajdująca się w gmachu Altes Museum. Znajdzie pan?

- Poradzę sobie bez problemu.

- Proszę odszukać popiersie królowej Nefretete i tam na mnie poczekać.

- Tam się spotkamy?

- Tam pan na mnie poczeka. Odezwę się i poprowadzę pana dalej.

- Będziemy się bawić w kotka i myszkę? - nie krył zniecierpliwienia.

- Albo się pan zgadza, albo nici ze spotkania - nie owijał w bawełnę.

- Dobrze, będę czekał przy figurze Nefretete - pierwszy raz w głosie rozmówcy dało się wyczuć zdenerwowanie. Druga istotna wiadomość: zależało mu na tym spotkaniu.

Dopiero kiedy nieznajomy się rozłączył, Sokół skojarzył ów osobliwy, ledwie wyczuwalny akcent. Głos bez wątpienia należał do Rosjanina.

*

Gdy skończył rozmowę, otrzymał SMS-a z informacją o tym, że ktoś próbował połączyć się z nim osiem razy. Ledwie skończył czytać wiadomość, komórka zadzwoniła.

- Sara Bednarz - rzuciła. - Podobno chciał pan ze mną rozmawiać.

- Przełom w śledztwie - oświadczył prosto z mostu.

- Słucham?

- Tak to się chyba nazywa: przełom w śledztwie - spokój w jego głosie z jednej strony policjantkę irytował, z drugiej podziwiała jego opanowanie. - Wiem, kto zamordował moje byłe.

- Ja też to wiem - mruknęła. - Pan.

- Oboje doskonale wiemy, że to nie ja jestem mordercą.

- Tak? - zdziwiła się niepomiernie. - Niby skąd ma pan takie informacje?

- Nie zdradzam swoich źródeł osobowych - odciął się błyskawicznie.

- Dobrze. Przyjmijmy, że jedną z opcji, którą biorę pod uwagę, jest pańska niewinność - w myślach zanotowała, aby przy najbliższej okazji porozmawiać z Kleemannem. - Słucham, co pan ma do powiedzenia?

- Nie tak szybko - uśmiechnął się pod nosem. - Najpierw zapewnicie ochronę Patrycji, mojej narzeczonej, i naszym przyjaciołom - podał adres. - Jak będą bezpieczni, odezwę się do pani.

- Podeślę tam patrol.

- Nie. Równie dobrze mogłabyś wysłać tam grupę przedszkolaków - płynnie przeszedł na „ty”. - Na Gruszkina to za mało.

- Na Gruszkina? - powtórzyła głucho. - To Gruszkin za tym stoi?

- Tak - westchnął. - Wyślij mocną ekipę po Patrycję i moich przyjaciół. Zabierzcie ich na komendę. Żeby Gruszkin nie połapał się, w czym rzecz, zróbcie to tak, żeby wyglądało na efektowne aresztowanie: antyterroryści, wyprowadzenie w kajdankach i takie tam. Wiecie, jak to się robi - ostatnie zdanie wypowiedział takim tonem, jakby chciał wbić policjantce szpilę.

- Załatwione. Co dostanę w zamian?

- Coś, co sprawi, że twój szef będzie wniebowzięty - oznajmił pewnym siebie tonem. - Słuchaj uważnie, bo nie będę dwa razy powtarzać.

 

Ciąg dalszy nastąpi...

Dwudziesty drugy odcinek "Zemsty absolutnej" już za tydzień, 21 maja 2011!

Informacje o premierze kolejnych części powieści znajdziesz na Naszej Klasie (na koncie oficjalnym "Zemsty absolutnej").

Chcesz skomentować powieść? Wpisz się w "Księdze gości".

Uwaga konkurs!!!

Dla tych Czytelników, którzy do 15 czerwca w "Księdze gości" podzielą się swoją opinią na temat "Zemsty absolutnej", wydawnictwo Manufaktura tekstów przygotowało niespodziankę. Spośród wszystkich uczestników konkursu wylosujemy szczęśliwca, który otrzyma zestaw książek Krzysztofa Koziołka (Drogę bez powrotu, Świętą tajemnicę i Miecz zdrady"). Serdecznie zapraszamy :)