image1 image2 image3

Koziołek jak Chandler

Czytałam ostatnio, że Krzysztof Koziołek zaczyna być wpisywany w poczet twórców kryminału skandynawskiego. Po lekturze "Trzech dni Sokoła" nie mogę się z tym zgodzić. Koziołek to raczej Amerykanin. Uczciwie trzeba dodać, że z polskimi korzeniami. I z książki na książkę coraz lepszy (...) Podobnie jak Chandler, nie stara się tworzyć literatury: on po prostu pisze powieści sensacyjne; językiem prostym i komunikatywnym, czasem nawet niedbałym. Wbrew pozorom to bardzo relaksujące, móc skupić się na akcji bez zastanawiania się nad kolejnymi problemami etycznymi, psychologicznymi czy społecznymi - pisze Marta Łysek w recenzji na Portalu Kryminalnym (czytaj tutaj>>)

Akcja, akcja i jeszcze raz akcja!

Pisze Pan tak, jakby to miały być scenariusze do filmów. Akcja pędzi jak Pandolino z Gdańska do Warszawy, sceny są krótkie, mocne, kilka wątków, pozornie niezwiązanych ze sobą, przeplata się coraz ściślej, by w końcu stworzyć jeden solidny splot. Dostał Pan już jakieś propozycje ekranizacji swych książek? - jedno z pytań, na które Krzysztof Koziołek odpowiedział w rozmowie z portalem Zbrodnia w Bibliotece. (czytaj całość>>)

Klimatyczne miasto

Było dużo o dziennikarstwie i jeszcze więcej o kryminałach, czyli lekturze dla... służb specjalnych - rozmowa i zdjęcia ze spotkań autorskich we Wschowie opublikowanych na portalu Ziemia Wschowska (oglądaj całość>>)

Lektura obowiązkowa

Powieść w odcinkach jest formą obecnie bardzo rzadko stosowaną, poza tym dosyć wymagającą, ciekaw więc byłem, jak poradził sobie z nią pisarz z Nowej Soli. Zdradzę od razu: całkiem nieźle - recenzja "Trzech dni Sokoła" pióra Roberta Ostaszewskiego. (czytaj całość>>)

ABW o szóstej rano, czyli Koziołek w Rzepinie

Myślę, że służby specjalne powinny się tą książką zainteresować nawet przed drukiem lub w jego trakcie. Tylko po to, aby dowiedzieć się co w niej jest. Czy aby nie mamy do czynienia z manifestem politycznym, czy nawoływaniem do nienawiści. Ja wiem, że nie. Ale służby specjalne w mojej głowie nie siedziały - mówi Krzysztof Koziołek w rozmowie z Adamem Szulczewskim z portalu Rzepin.net (czytaj całość>>)

Nikomu nie można ufać

"Premier musi zginąć" jest książką zdecydowanie wartą przeczytania. W końcu nie często pojawiają się tak dobre thrillery o podłożu politycznym. Wciąga już po kilkudziesięciu stronach, zapewniając zapierającą dech w piersiach przygodę, której finał zaskoczy niejednego - recenzja na blogu "Czytając świat". (czytaj całość>>)

Z ciemnej okładki krzyczą czerwone litery

Dzięki trzecioosobowemu narratorowi jesteśmy zawsze tam, gdzie się coś dzieje. Tempo akcji jest szybkie, dynamiczność jest spotęgowana przez zastosowanie gwiazdkowych odstępów, dzięki którym przeskakujemy z wydarzenia na wydarzenie - recenzja Czytelniczki portalu nakanapie.pl (czytaj tutaj>>)

Nie lubię trzech rzeczy w życiu

Nie siadam do kolejnej książki i nie zastanawiam się, gdzie by tu umieścić akcję, żeby się książka sprzedała. Jak powiedziałem, nie znoszę hipokryzji, a byłbym wtedy ostatnim hipokrytą - zdradza Krzysztof Koziołek w rozmowie z Emilią Pawlus, opublikowaną na portalu Ziemia Wschowska. (czytaj całość>>)

Operacja Gniew Boży

Nawiasem mówiąc, Koziołek ma doskonały słuch i wzrok. On nie musi wymyślać. Wystarczy, że przejrzy gazety, posłucha radia, obejrzy telewizję. A że ma kwalifikacje politologiczne, umiejętnie je wykorzystuje w powieściach. Politycy powinni się od niego uczyć - pisać, mówić i działać. (...) Gdyby ode mnie zależało, przyznałbym mu Nagrodę Wielkiego Kalibru za najnowszą powieść - pisze Alfred Siatecki w recenzji thrillera "Premier musi zginąć" na łamach "Pulsu". (czytaj całość>>)