Po ludzku: ta strona piecze ciasteczka na Twoim komputerze. W języku urzędowym: ta strona używa cookies. Korzystając z niej, wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z ustawieniami przeglądarki.
image1 image2 image3

Naziści śnią mi się po nocach

   Nie liczyłem, ile przeczytałem materiałów do „Góry Synaj”, natomiast przy kolejnej części wyszło mi sześć tysięcy stron różnych książek. Czasami tak zwany research to tak niewdzięczne zadanie, że czyta się książkę, która ma 200 stron, a wyciąga się z niej informację ważną, kluczową, która zamyka się w powieści w… jednym zdaniu! Naprawdę! Ale te 200 stron trzeba przeczytać, żeby to jedno zdanie wiernie oddawało czy to topografię, czy nastroje społeczne, czy kwestie kulturowe niezbędne do zbudowania tła powieści – mówi Krzysztof Koziołek w rozmowie z Mariuszem Pojnarem w Tygodniku Krąg.


   – Tak na marginesie: w moim przypadku pisanie kryminału retro to pięć procent tak zwanej roboty, zaś 95 procent to katorżnicza praca w terenie. To nie jest tak, że kończę na muzeach, bibliotekach, internecie. W miejsca opisane w książkach trzeba pojechać. Włazić do schronów, do piwnic, szukać detali, być tam, gdzie wysyłam moich bohaterów – czytamy dalej.