Po ludzku: ta strona piecze ciasteczka na Twoim komputerze. W języku urzędowym: ta strona używa cookies. Korzystając z niej, wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z ustawieniami przeglądarki.
image1 image2 image3

Przyjemność retro

Dopiero po dwusetnej stronie zrozumiałam, że bardzo chciałabym obejrzeć tę książkę na dużym ekranie. Widzę ją w filmowych klatkach i pojedynczych scenach, ale widzę ją też jako całość. I tu wspomnieć muszę o bohaterach - czytamy na blogu Po Książkach Mam Kaca.

Nie wiem, czy któregoś z nich lubię. Nie jest to takie proste, bo w każdym są rzeczy, które mi nie pasują, które denerwują. Jednak Habicht, członek NSDAP i policjant prowadzący sprawę dotyczącą morderstw, jak i Franziska, dość ekscentryczna hrabina niezwykle istotna dla fabuły powieści, stali się dla mnie w czasie czytania powieści niezwykle interesującymi elementami konstrukcji świata przedstawionego. Coś w nich jest, coś, co chce się czytać, poznawać i co chce się zderzyć z wydarzeniami rozgrywającymi się w miasteczku. Nie zawiedziemy się też bohaterami drugoplanowymi, choć w niektórych momentach było mi trudno odnaleźć się w niemieckich nazwiskach, tytułach i stopniach. Postaci są różne, nieugładzone i często wchodzące z sobą w konflikty. Dużą część dialogów okraszono ciętymi ripostami, a im dalej w książkę, tym lepiej prezentują się rozmowy oraz tym więcej wiemy o myślach i opiniach bohaterów. Świat stworzony przez autora z biegiem czytania zaczynał być coraz bardziej namacalny, a jednocześnie kiełkowało coraz więcej tajemnic, których rozwiązania chciałam doczekać.

(cała recenzja tutaj>>)