image1 image2 image3

Czworo muszkieterów kryminału

mfk_3

W tym roku podczas Międzynarodowego Festiwalu Kryminału we Wrocławiu zorganizowano też panel dyskusyjny z czworgiem debiutujących pisarzy „Nowe nazwiska, nowy kryminał”. Zaproszenie otrzymali: Joanna Jodełka (autorka Polichromii, z Poznania), Krzysztof Koziołek (Święta tajemnica, Nowa Sól), Jacek Skowroński (Był sobie złodziej, Warszawa) oraz Aleksander Wierny (Światło, Częstochowa). Spotkanie 2. grudnia 2009 r. prowadził Robert Ostaszewski z Portalu Kryminalnego.



- Śpię z marszałkiem – tak na pytanie, czy autorowi udaje się „uciec” od swoich bohaterów, odpowiedziała Jodełka. - Ja mam jeszcze gorzej. Śpię w łóżku z wszystkimi bohaterami. Najgorzej jest o 2.00 czy 3.00 w nocy, kiedy się przebudzę i muszę zapisać pomysł na kolejną scenę – stwierdził Koziołek. Ale, żeby nie było, że każdy autor lubi swoich bohaterów. Wierny... nie lubi. I to nie tylko tych negatywnych, ale wszystkich. - To dlaczego o nich piszesz, skoro ich nie lubisz? - dopytywał Ostaszewski. - Właśnie dlatego, że ich nie lubię – odpowiedział Wierny.

Jednym z głównych wątków dyskusji było to, skąd się wzięło to pisanie.
- Oglądając filmy z Arsenem Lupin, być może chcieliśmy być złodziejami, ukraść coś, zapewnić dostatni byt do końca życia. Ja spróbowałem to zrobić. Wymyśliłem sobie bohatera, narrację pierwszoosobową i doskonale się bawiłem, pisząc – odparł Skowroński. - Uwielbiam być złodziejem czasu, kiedy ktoś, kto czyta książkę, skarży się, że nie wyspał się albo spóźnił do pracy. A jak się zaczęło? Zaczęło się od tego, że wyobraźnia podpowiedziała mi pomysł jedną scenę pierwszej książki. Potem powstały następne, najpierw w głowie, później na kartce, a jak już zacząłem pisać w komputerze, to poszło ciurkiem – opowiedział Koziołek. - Ja wybrałem kryminał dlatego, że pisanie kryminału czy thrillera, gdzie jest bohater, który próbuje rozwikłać jakąś zagadkę, wymaga takiej dość dużej dyscypliny. To mnie pociągało: zrobienie takiej układanki – zdradził Wierny.

Ostaszewski podjął też kwestię błędów popełnianych przez początkujących autorów. - Które byście poprawili? - spytał. - Wszystkie – odparł krótko Koziołek. A już na poważnie dodał, że oczywiście jako autor stara się uniknąć poważniejszych wpadek, i tu właśnie jest nieoceniona rola dobrego redaktora, który je wychwyci. Bo te drobniejsze, tak to już bywa, się zdarzają.

- Proszę państwa, dziękujemy autorom za dyskusję. Być może w tym gronie jest ktoś, kto w przyszłym roku otrzyma Nagrodę Wielkiego Kalibru - tymi słowami Ostaszewski zakończył spotkanie.

(Oprac. własne)
Na zdjęciu od lewej: Wierny, Koziołek i Skowroński, stawkę uzupełniała niewidoczna na zdjęciu Jodełka (fot. Katarzyna Polak)

Relacja wideo z dyskusji przygotowana przez organizatorów tutaj