Po ludzku: ta strona piecze ciasteczka na Twoim komputerze. W języku urzędowym: ta strona używa cookies. Korzystając z niej, wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z ustawieniami przeglądarki.
image1 image2 image3

Ten pomysł podali mu więźniowie

Batman walczył z Jokerem. Superman bronił słabych i uciśnionych. Bookman staje do walki z nieczytającymi. Dwóch pierwszych stworzyła Ameryka, ten trzeci urodził się w Polsce.

krymi plaszcz koziolka 1 light
Tak, to nie żart, Bookman jest Polakiem! Nazywa się Koziołek, Krzysztof Koziołek, ma 38 lat, tydzień temu wydał dziesiątą powieść, a z kiepskim czytelnictwem nad Odrą i Wisłą zamierza walczyć za pomocą... płaszcza. Jeszcze raz: to nie jest żart.

Legenda z piekła rodem

Do pewnych rzeczy dorabia się tak zwaną legendę, czyli historię, która chwyta za gardło i przyciska do ściany, czasami powoduje uśmiech na twarzy, innym razem przyprawia o łzy. Cel jest zawsze jeden: sprawić, aby o pisarzu, piosenkarce czy aktorze pisała cała kolorowa prasa, rozprawiały wszystkie telewizje śniadaniowe, a internetowe łącza grzały się do czerwoności.
– W moim przypadku nie trzeba niczego wymyślać, tę historię napisało życie i to w jakim kryminalnym wydaniu! – śmieje się Koziołek.


Ranek 18 listopada 2015 roku, Koziołek szuka miejsca do zaparkowania w ciasnych wrocławskich uliczkach. Objeżdża charakterystyczny budynek Aresztu Śledczego, który za kazamaty służył jeszcze w czasach Prus. Wolną lukę znajduje dopiero kilka przecznic dalej. Pędzi na warsztaty dziennikarskie, które ma prowadzić z więźniami. Kontrola na bramie wejściowej jest tak drobiazgowa, że zajęcia zaczynają się grubo z ponad godzinnym opóźnieniem. Osadzonych interesują jednak nie tylko dziennikarskie tricki, zadają też mnóstwo pytań o pisanie książek, ich wydawanie – Koziołek od pięciu lat prowadzi własne wydawnictwo, Manufakturę Tekstów – oraz promocję. Ta ostatnia budzi największe emocje...

– Któryś z panów zaproponował, że jak mnie nie interesuje skandal, to powinienem sobie uszyć płaszcz z książek. Odpowiedziałem, że będzie ciężki, więc jak już, to z okładek. Taka luźna wymiana zdań. Puściłem mimo uszu... – opowiada Koziołek na łamach Gazety Wyborczej.

Krew go zalała

Wyjście z aresztu proste też nie było, tak więc do auta Koziołek dotarł z opóźnieniem grubo powyżej dwóch godzin, które wcześniej – tak na wszelki wypadek – doliczył do przewidywanego czasu parkowania. Na miejscu czekała go bardzo niemiła niespodzianka. – Za wycieraczką znalazłem mandat. Spóźniłem się pięć minut, wystarczyło. Krew mnie zalała i ostatnią rzeczą, o jakiej myślałem, przebijając się przez słynne wrocławskie korki w drodze powrotnej, był płaszcz z okładek – wspomina autor.

krymi plaszcz koziolka 11 light

Kiedy emocje opadły, pisarz wrócił do pomysłu i stwierdził, że to może być przysłowiowy strzał w dziesiątkę. Wydawało mu się, że tydzień i najbardziej kryminalny płaszcz świata będzie gotowy. Pierwsza ważna decyzja okazała się jednak brzemienną w skutki.
– Zastanawiałem się, czy płaszcz robić z prawdziwych okładek moich książek, czy też nadrukowywać je na jakimś materiale i z niego robić docelowe ubranie. Zdecydowałem się na to pierwsze, jak płaszcz z okładek, to płaszcz z okładek a nie żaden twór płaszczopodobny – zdradza Koziołek. Jego wybór wkrótce przyprawił o bóle głowy krawcową, której zlecił pracę. Okazało się bowiem, że naszywanie kartonu na „stelaż”, za który służył wynaleziony w garażu znajomych stary prochowiec, bliższe jest zajęciu płatnerza. Tak sztywną konstrukcję utworzyły okładki!
– Kiedy zakładałem pierwszy raz płaszcz, to niczym rycerz giermka, potrzebowałem pomocy drugiej osoby. Po kilkunastu kolejnych razach jest o tyle łatwiej, że ubranie „zapamiętało” moją charakterystykę i teraz ubrać mogę się już samodzielnie. Żeby go zdjąć, wciąż jednak potrzebuję trzeciej ręki – śmieje się Koziołek.

Powalczy z nieczytającymi

Dwa lata temu bibliotekarki z Morąga wzięły udział w nietypowej sesji fotograficznej „Bibliotekarki są glamour”: wystylizowane na znane postacie: Marilyn Monroe, Sylvię Plath, Harry Pottera czy Indianę Jones’a. Chciały w ten sposób złamać stereotyp biblioteki jako miejsca nudnego i samych bibliotekarek jako osób poważnych i powściągliwych.
Co chce osiągnąć Koziołek, porywając się na stworzenie najbardziej kryminalnego płaszcza na świecie? Jak sam mówi, cele są dwa, współbieżne ze sobą: promowanie własnej twórczości oraz czytelnictwa jako takiego. Ten ostatni, szczególnie w kontekście najnowszych badań czytelnictwa przeprowadzonych niedawno przez Bibliotekę Narodową – prawie dwie trzecie Polaków nie czyta! – nabiera zupełnie innego wymiaru.
- To dramat, bo tyle osób będzie wtórnymi analfabetami. Podczas spotkań z młodzieżą zawsze powtarzam, jak ważna jest znajomość języka ojczystego i jak duże przełożenie na późniejsze zarobki ma to, czy się czyta i jak dużo – podkreśla Koziołek.
Mocno zależy mu zatem, aby akcja z płaszczem, której nadał kryptonim „Moda na kryminał. Czas na Koziołka!”, zachęciła ludzi do sięgnięcia po ten właśnie gatunek literatury. Że to właściwa droga, świadczy fakt, iż gdy tylko na jednym z portali społecznościowych pojawiły się pierwsze zdjęcia w płaszczu, ktoś nazwał go Bookmanemm czyli człowiekiem-książką walczącym z nieczytającymi...

tekst: Grzegorz Pawłowicz
zdjęcia: Mariusz Kapała